Z wysokosci drugiego pietra widac p...
Z wysokosci drugiego pietra widac parking, wiezyczki cerkwi i luski tynku na ciele zmieniajacych skore blokow dalej, za sciana, ludzie przemierzajacy ulice polykaja sylaby, wstazka deszczu zaciska sie na krtani, schodzac widzisz dzieci wbiegajace w obrecz kaluzy, krople na ich spoconych twarzach i slyszysz juz za plecami, komendy siedmioletniego dowodcy, dalej, zatrzymujesz sie, plotno parasola, dotkniete odyl dolu, przemaka, mokre wlosy krzepna, ukryty w kurtce wilgotny banknot z Warynskim drzy z zimna, za chwile wydasz fare oddasz za zapalki i tyton: tak jakby ten kiosk byl
|